Zupa grochowa

Pogoda zaczyna być bardzo zachęcająca i motywująca do działań na świeżym powietrzu. Co roku z mężem mniej więcej o tej porze rozpoczynamy sezon działkowy. Grabimy, kopiemy, wycinamy, przycinamy i siejemy. Robota straszna, ale jaki efekt! Jak dobrze pójdzie to w majówkę będziemy się cieszyć pięknym trawnikiem. Przez wzgląd na naszą córkę trzeba było go w tym roku powiększyć i zrezygnować z kilku krzaków i rabatek kwiatowych.
Marzy mi się również mały ogródek z ziołami ale po zeszłorocznym niepowodzeniu w tym roku postawiłam jedynie na wersję mini na parapecie.

Ale do rzeczy. Wiadomo jak się człowiek napracuje to potem jest głody. A Polak jak głodny to zły. A mój mąż jak głodny to… lepiej nie podchodzić. Dlatego oprócz „wypruwania sobie żył” kopiąc musiałam w kilka minut na kuchence mikro-elekrycznej przygotować coś co da się zjeść i najeść. Na szczęście wcześniej zaopatrzyłam się w zupę grochową SYS. Dodałam kilka rzeczy od siebie. Obowiązkowo chleb na zakwasie. Wyszło super! Szybko! Smacznie!
 

Skład samej zupy jest bardzo zachęcający. Nie ma w niej sztuczności. Nie jest to typowa zupa z proszku. Sama w sobie nie jest sycąca jednak po dodaniu do niej np ziemniaków pokrojonych w kostkę oraz kiełbasy stanowi bardzo fajny posiłek.

Jej przygotowanie to dosłownie kilka minut. Bez brudzenia więcej niż jednego garnka. To jest ważne właśnie na wyjazdach lub gdy chcemy zjeść coś w biegu.

Reasumując, zupa zdecydowanie warta swojej ceny (ok 4zł), idealna na biwaki, wypady na działkę czy w domu po prostu jako alternatywa zupek z proszku.
Przyznaję zasłużone 10pkt/10.

Dodaj komentarz