Pieczeniowy ‚zajob’ niedzielny i popsuty automat do chleba

Z okazji „niedzielnego lenia” wzięłam się za pieczenie bułek. Nie wiem, chyba zmotywowały mnie zdjęcia z poprzedniego posta. Dom pachnie jak piekarnia a ja jestem cała w mące. Dobrze, że wczoraj z samego rana Mąż posprzątał cały dom podczas gdy ja gotowałam. Jutro z kolei ja będę miała co robić.

Oprócz zasyfienia całego domu mąką w tzw. międzyczasie zrobiłam nowe logo. Mam nadzieję, że się podoba bo MAM DOSĆ! Wykończyło mnie to fizycznie i psychicznie. Na nic nie mogę się zdecydować i nic mi się nie podoba… PMS?

Wracając do pieczywa. Od momentu gdy kupiłam automat do jego pieczenia nie toleruję takiego kupnego w sklepie. Ale to już wiecie. Nie wiecie natomiast tego, że muszę oddać go do reklamacji. Kupiony w maju zeszłego roku chyba się już lekko wysłużył bo nie grzeje tak jak powinien. Znaczy się nie piecze tak jak powinien. Chciałam upiec w nim chleb, wszystko wsypałam tak jak zawsze, ustawiłam tak jak zawsze a on zamiast ‚oddać’ mi śliczny, pachnący i upieczony chleb – nie dopiekł go 🙁 Póki nie dowiem się dokładnie jak przebiega reklamacja będę piekła bułeczki w standardowym piekarniku, a maszyny używała tylko zamiast rąk.
Ale czy to źle?

źródło: http://weheartit.com

post signature

Jeżeli podoba Ci się mój blog i chcesz mi pomóc w jego ‚rozkręceniu’ kliknij Lubię to! i ‚+1 poleć w Google’. Dzięki temu będzie on bardziej widoczny dla innych a ja będę bardzo wdzięczna! Będzie mi również bardzo miło jeśli dodasz mojego bloga do obserwowanych. Dziękuję!

6 Comments

  1. Ja sie poważnie zastanawiałam nad maszyną, ale póki co zrezygnowałam na rzecz Kiciusia 🙂 może kiedyś kupię maszynę, ale póki co wyrabiam ręcznie i piekę w piekarniku 🙂

    • U mnie było tak, że gdy pojawiła się córka wiedziałam, że nie dam rady codziennie latać po pieczywo (zima, kombinezony, drugie piętro, tylko schody i bardzo ciężki wózek) więc bez zastanowienia kupiłam automat. No i w eksploatacji wychodzi taniej niż piekarnik bo żre mniej prądu. Sądzę, że na pieczywie też da się bardzo dużo zaoszczędzić bo nic nie wyrzucam 🙂

  2. A ja chyba nie chcę maszyny do chleba, na pewno się świetnie sprawdza, ale ostatnio odkryłem, że zagniatanie ciasta na pieczywo mnie relaksuje 🙂 Takie odmóżdżające kilka minut, kiedy wykonuje się tylko kilka ruchów i można odpłynąć 😉

Dodaj komentarz