Penne ze szpinakiem, czosnkiem i gorgonzolą

penne-gorgonzola-2935Wieczorami coraz częściej robię się głodna. Wiem, że to nie jest zdrowe jeść po 19 i wiem, że robić tego nie powinnam. Mam jednak strasznie ciężki nawyk, że gdy robię się głodna muszę coś zjeść. Natychmiast! Na zastanawianie nie ma więc czasu i od razu zaczynam szperanie po lodówce.

Znajduję pół dużego kubka śmietany, kawałek sera gorgonzola. W zamrażalniku od jakiegoś czasu „poniewiera” się 1 brykiet mrożonego szpinaku w liściach. Prawdopodobnie ostał się po ostatnim gotowaniu gulaszu ze szpinakiem i pomidorami. No nic, biorę! Zawsze w mojej kuchni można znaleźć czosnek oraz podstawowe przyprawy. No i zawsze mam makaron, z racji tego, że moje dziecko nic innego nie jada (po amerykańsku makaron z serem).

Wstawiam więc wodę na makaron i zaczynam improwizowanie. No i oczywiście otwieram białe wino.

Składniki:

  • szklanka makaronu penne (fajne byłyby tagliatelle)
  • kawałek gorgonzoli (u mnie to była wielkość pudełka zapałek zaledwie)
  • kilka łyżek śmietany
  • pół kieliszka białego wina (u mnie półsłodkie)
  • 1 brykiet mrożonego szpinaku w liściach (lub, co lepsze, świeżego w liściach – ja nie miałam)
  • 2-3 ząbki czosnku
  • sól i biały pieprz
  • masło klarowane do smażenia

Na gotującą się, posoloną wodę wrzucam makaron i gotuję około 8 minut (bardzo al dente). Na maśle przesmażam lekko posiekane ząbki czosnku. Dodaję szpinak i gdy już się na patelni rozmrozi dodaję wino a następnie śmietanę. Zagotowuję wszystko, zagęszczam delikatnie (czekam aż lekko odparuje) i dodaję gorgonzolę. Doprawiam solą i pieprzem. Dokładam ugotowany makaron. Przesmażam przez chwilę aż makaron będzie idealny.

5 Comments

    • Podczas gotowania alkohol z wina całkowicie odparowuje. Zostaje jedynie sok z winogron lekko kwaśny.

      Ale tak jak napisałam. Moje dziecko nie je nic oprócz makaronu z serem. Stąd u mnie w kuchni zawsze można znaleźć makaron.

  1. Jesteś zupełnie jak ja. Jak zrobię się głodna, to choć bym była zajęta sprawą wagi państwowej, to najpierw muszę zjeść. Muszę. Nic mnie tak nie dekoncentruje jak pusty żołądek. Ja lubię zjeść po 19, 20, 21, 22, 23 a czasem nawet po północy. Jak mówi nasze przysłowie „Polak głodny, Polak zły” U mnie to się sprawdza w 100%.
    Tak samo jak u Ciebie, u mnie zawsze jest makaron. Nie może go zabraknąć. No i te nocne gotowanie, jest takie przyjemne. Niby wszystko robione w pośpiechu, a czasem smakuje lepiej niż w najlepszej restauracji. 🙂

    • Nocne gotowanie raz, że podyktowane głodem a dwa, że spokojem. Moje dziecko chodzi spać o 19 więc spokojnie mogę nalać sobie kieliszek wina po ciężkim dniu i bach.. staję się głodna. Wtedy używam wina nie tylko do picia ale też do gotowania.

Dodaj komentarz