Na Olimpii w poszukiwaniu talerzy, natchnienia i zdjęć

DSC_0122Ostatnia niedziela była piękna, prawda? Na ten ostatni dzień majówki pogoda spisała się na medal. Nie kupiłam ostatnio żadnych nowych skorup do zdjęć a mam kilka indyjskich potraw do sfotografowania na zlecenie. Nie chciałam kombinować z czymś na siłę więc postanowiłam zaopatrzyć się w coś co klimatem zaprowadzi mnie do Indii.

Na warszawską Olimpię wybraliśmy się z mężem pierwszy raz w życiu. Kiedyś byliśmy na bazarku na Kole jednak ceny jakie tam panują nie odpowiadają mojemu portfelowi. Poza tym zrobił się tam bazarek ze współczesnymi antykami przywiezionymi z Anglii/Holandii/Niemiec. Do tego ceny są wręcz nieziemskie jak na warunki w których przychodzi nam kupować.

Od wielu osób usłyszałam, że warto zapuścić się właśnie na Górczewską na stadion Olimpia. W każdą niedzielę rozstawia się tam masę sprzedawców. Od pospolitych „lumpików” ze skarbami ze śmietnika, po prawdziwych handlarzy garniturami i butami. Dla dzieci również wiele można znaleźć. Jednym słowem „mydło i powidło” i każdy (szczególnie tak walnięty człowiek jak ja) powinien znaleźć to czego szuka.

DSC_0144 DSC_0138DSC_0125 DSC_0114DSC_0110 DSC_0103 DSC_0102DSC_0079 DSC_0100 DSC_0087 DSC_0080 DSC_0078Również gdy zgłodniejemy to dzięki miejscowej, przenośnej restauracji możemy się nasycić.

DSC_0085 DSC_0084

Atmosfera jaką się wyczuwa w powietrzu gdy się tylko przekroczy bramki wejściowe jest nie do opisania. Masy ludzi kręcące się po stoiskach. Przebierające na straganach wszystkie te wystawione „unikaty”. Targowanie się ze sprzedawcami. Brakowało mi tylko nawoływaczy zachwalających swoje towary. Atmosfera byłaby wtedy zupełnie jak na bazarach w krajach muzułmańskich.

DSC_0107Nie wiecie gdzie można kupić tapczan? Taki typowo peerelowski? Oczywiście w nowoczesnym dizajnie. Właśnie na Olimpii.

DSC_0112 DSC_0086Nawet cytryny i miód z wędrownej pasieki. Wszystko to można najpierw spróbować, dotknąć, pomacać, powąchać. Wybrać sobie najlepsze i potargować się o cenę.

DSC_0097 DSC_0083 DSC_0082 DSC_0081Oczywiście oprócz kiczowatych rowerków dla dzieci i masą szmelcu ze śmietnika można również na Olimpii kupić coś dla ducha. Od kadzidełek o każdym możliwym zapachu, przez własnoręcznie robioną (nawet na miejscu na zamówienie!) biżuterią aż na obrazach (również świętych) skończywszy.

DSC_0113DSC_0126 DSC_0122

Ja oczywiście najbardziej skupiłam się na skorupach. Masy kiczowatych talerzyków, które na zdjęciach będą wyglądać obłędnie przyciągały moje oczy jak magnes. Niestety (albo i stety) towarzyszył mi mąż, który skutecznie zabronił mi wykupić połowę tych straganów. Do domu jednak nie wróciłam z pustymi rękami. Za niecałe 10zł udało mi się nabyć dwa naczynia w indyjskim stylu.

Niesamowite, że takie miejsca jeszcze w Warszawie istnieją.

4 Comments

  1. Byłam tam w ostatnią niedzielę. Dla mnie to po prostu jeden wielki śmietnik. NIe wiem jak mogłaś znaleźć tam coś godnego uwagi :/

  2. Super. Uwielbiam ten bazar. Wiele lat temu niemal w każdą niedzielę jeździłam tam z Rodzicami i znajdowałam istne cuda 😀

    • Ja też chyba się od niego uzależnię. Za jakiś czas pojadę znowu. Zawsze to ułamek procenta tego co zostawiam w tk maxx czy duka jak szukam akcesoriów do zdjęć 🙂

Dodaj komentarz