Gaumarjos – życzę ci zwycięstwa!

DSC_0004Wtorek. Leje deszcz od samego rana. Warszawa i jej korki przyprawiają mnie o zawrót głowy. No nic, jadę. Po raz kolejny mam okazję trafić do Masz Gulasz – malutkiej restauracji przy Pięknej. Tym razem tematem przewodnim będzie kuchnia gruzińska.

„Kuchenne rewolucje” oglądam raczej z przypadku. Zdecydowanie więcej odcinków mi umknęło, niż obejrzałam. Zachwyciłam się może dwoma. Tak się jednak zdarzyło, że ledwie kilka dni temu na tvn player obejrzałam odcinek o małej restauracji na warszawskim Ursynowie „Gaumarjos„. Knajpka stojąca na skraju bankructwa z przemiłymi i ciepłymi właścicielami zaprosiła Magdę Gesser, która niczym „Matka Boska” miała im pomóc stanąć na nogi. Tvn, jak to tvn, zrobił z pompą i zadymą rewolucję. Gessler zachwyciła się smakiem, szefową kuchni Lianą Gamtsemlidze i klimatem tamtego miejsca.

Restauracja prowadzona w wybitnie słabej lokalizacji (Ursynów – zwany nie bez powodu warszawską sypialnią). Jednak cudowni ludzie tam pracujący, smaki gruzińskie oraz reklama w tvn spowodowały wielki boom na ten lokal. Ja sama z myślą o blogu chciałam się do owego lokalu udać i sporządzić relację. Jak to jednak powiadają „nie mógł Mahomet, musiała więc góra” i wczoraj otrzymałam informację o tym, że zdecydowanie bliżej, w Masz Gulasz na Pięknej, szefowa kuchni Gaumarjos oraz Magda Gessler będą przedstawiały gruzińskie smaki w cyklu spotkań „Smaki życia”.

DSC_0032

Chciałabym napisać, że wybrałam się na nie z wielką ochotą, że nie mogłam się wręcz doczekać. Nie napiszę tego. Po poprzednich warsztatach z ową celebrytką w Krokodylu raczej stronię od tego typu eventów oraz od samego tvn i imprez sponsorowanych. Tym razem jednak było zupełnie inaczej. Pierwsze skrzypce zdecydowanie grała pani Liana. Opowiadała bardzo refleksyjnie o tym jak Magda Gessler zmieniła życie zarówno ich, jak i samej restauracji. Ot cud się stał! Tvn nadszedł…

Właściciele restauracji oraz personel u nich pracujący jest rodem z Gruzji. Nie ma więc mowy o oszustwie. Kuchnia gruzińska jest właśnie taka jaka powinna być. Aromatyczna. Z wyraźną nutą kolendry i orzechów włoskich. Wyraźnie wyczuwalny jest również czosnek, nie poddawany wcześniej obróbce termicznej tylko dodawany w postaci surowej do dań (dewiza kuchni gruzińskiej i armeńskiej). Jest to kuchnia bardzo ciekawa. Bardzo różniąca się od kuchni polskiej. Opowiadając o niej pani Liana wyraźnie pokazywała pasję. Pasję typowej pani domu, matki, której zależy przede wszystkim na tym aby gościom podane jedzenie smakowało. Jej mąż – właściciel restauracji opowiadał o winach gruzińskich. Również w jego słowom towarzyszyła pasja oraz, co typowe dla gruzinów – towarzyskość i łatwość wznoszenia toastów. Piękne to było, przyznam szczerze. No i rzadko się zdarza, że ktoś aż tyle razy zwraca się do mnie per „polska księżniczko”.

DSC_0010DSC_0007

Oprócz samej pogadanki można było spróbować typowych gruzińskich specjałów (na co dzień serwowanych w Gaumarjos). Fantastyczne roladki z bakłażana nadziane farszem z orzechów włoskich i kolendry, roladki z papryki oraz pyszne kuleczki z siekanego szpinaku. Spróbować także można było gruzińskiej pizzy – chaczapuri (drożdżowy chlebek z mieszanką serów).

Rany, jakie to było wszystko smaczne!

DSC_0002

Bardzo ciekawe okazały się chinkali – gruzińskie pierożki, ręcznie lepione z farszem na bazie mielonego mięsa wieprzowego (czasem z dodatkiem jagnięciny), przypraw i rosołu. Poświęcę im prawdopodobnie osobny wpis. Bardzo mi smakowały i myślę, że są warte przygotowania ich w domu.
DSC_0018DSC_0019DSC_0035

DSC_0022DSC_0039
Było pysznie! Było sympatycznie! Było wspaniale! Serio! Bez sarkazmu. Nawet pogoda nie popsuła mi tego dnia. Czuję się pozytywnie naładowana energią i mam wiele pomysłów na posty na bloga (nie tylko za sprawą dzisiejszych warsztatów).

Tym optymistycznym akcentem życzę wszystkim miłego dnia!

13 Comments

  1. Pingback: Chinkali - gruzińskie pierożkikulinarna piniata – fotograficzny blog kulinarny, przepisy kulinarne ze zdjęciami

  2. Cytuję: ” Restauracja prowadzona w wybitnie słabej lokalizacji (Ursynów – zwany nie bez powodu warszawską sypialnią).” ..wybacz, ale mimo że nie mieszkam na Ursynowie to uważam, że ta teoria jest mocno niesprawiedliwa. Bywam tam często i znam tę dzielnicę dobrze i śmiem twierdzić, że prowadzenie knajpy w tej dzielnicy jest idealnym pomysłem. Nie jest to żadna sypialnia- wręcz przeciwnie mają tam wszystko- może z wyjątkiem teatru. I ludzie bywają chodzą i korzystają z dobrodziejstw otoczenia.
    Miejsc gdzie można zjeść dobrze i nie tylko kebaba, gdzie wiecznie brakuje miejsc jest wiele. Proponuję się wybrać tam i ocenić na miejscu a później oceniać.

    pozdrawiam
    Żaba

    • Znam Ursynów bardzo dobrze. Nie będę się tłumaczyć ze swoich stwierdzeń jednak jest to jedna z dzielnic w której restauracji jest najmniej. Kebebów i pizzerii na dowóz nie liczę.

      • To mamy totalnie inne poglądy w tym temacie…zapraszam na Gocław może uda się docenić to co jest na Ursynowie 🙂

        • Hmm chyba koleżanko/kolego słabo Gocław znasz, albo tylko trafiałaś/eś na kebaba do Turka na Umińskiego przy Policji

  3. fajnie czytać takie wpisy 😀 aż milej na serduchu – no i czekam na ten obiecany osobny wpis o pierożkach – za każdym razem co o nich myślę żałuję że nie mieszkam bliżej Wawy

  4. Jeeeej, Magda 🙂 w takim razie fajnie, że było tak pozytywnie 🙂 Bardzo fajna relacja, z przyjemnością się czyta :p iiii superrrr zdjęcia 🙂

Dodaj komentarz