Kenwood Prospero – recenzja

KM283 kenwood robot„Ultranowoczesny i wielozadaniowy robot kuchenny Kenwood Prospero km266 urzeka swoją funkcjonalnością” – tak czytam na stronie producenta. Postanowiłam więc sprawdzić to wszystko w praktyce.

Po pierwsze należy Wam się wyjaśnienie dlaczego w ogóle to cudo stanęło w mojej kuchni. Nie chcę być posądzona o krypto reklamę więc koniecznie musicie poznać prawdę o moim Mężu. Otóż to człowiek z natury bardzo leniwy. Wymyślił więc, że jeżeli kupi mi wypasiony prezent teraz to przez najbliższe kilka lat będzie mógł zapomnieć o urodzinach, gwiazdowych prezentach oraz o rocznicy. On tego jeszcze nie wie, ale Wy już tak – niedoczekanie jego!

Odkąd pamiętam marzyłam o robocie planetarnym. Gdy założyłam bloga wiedziałam, że nastąpi to prędzej niż później bo tylko w takiej maszynie da się pracować w miarę normalnie gdy gniecie się ciasta co najmniej dwa razy w tygodniu. Dodajmy do tego co drugi dzień gofry na śniadanie i ubijanie piany z białek. Swego czasu obliczyłam, że robota używam do różnych czynności mniej więcej 2 razy dziennie. Większość osób doradzało mi od samego początku Kiciusia jednak zasobność portfela mamy taką jaką mamy. Wiedziałam, że nie chcę nic ponad 1500zł a jakbym zmieściła się w 1000zł byłoby genialnie. Zależało mi na robocie, który można rozbudować o kolejne elementy aby był jak najbardziej uniwersalny i przez to ilość sprzętów w mojej małej kuchni mogłabym ograniczyć do minimum. Od razu napiszę, że to się nie udało.

Wybór padł właśnie na Kenwooda Prospero. Jego cena w sklepie Saturn była bardzo zachęcająca. Zostało kilka sztuk więc udało się go kupić za 999zł. To jest pierwszy plus – po raz pierwszy zmieściłam się w limicie ceny. Dotachaliśmy to wielkie pudło i w sumie dopiero teraz zaczęłam oglądać co dokładnie w nim jest.

kenwood_multi

Zamiast możliwości rozbudowy mój model posiada w zestawie od razu większość najbardziej przydatnych akcesoriów. Otrzymałam więc podstawowego robota (dzierża, K-beater, hak do drożdżowego ciasta oraz trzepaczkę), sokowirówkę, malakser (ostrza oraz 3 tarcze do szatkowania), blender i wyciskacz do cytrusów. Brakuje mi w tym zestawie maszynki do makaronu, ale za 1000zł to mogę sobie pomarzyć. Po rozpakowaniu (i wrzuceniu zdjęcia na walla na fb) od razu przystąpiłam do testów.

Pierwsze co w nim zrobiłam do gnocchi. Przy pomocy dzierży i k-beatera. Zagniotło się z hukiem. Dosłownie i w przenośni. Robot jest bowiem potwornie głośny. Samo ciasto wyszło mi idealnie. Nie miałam żadnych problemów natury technicznej. Jedynie co przez cały czas zastanawiałam się czy wszystko dobrze poskładałam bo dźwięki, były naprawdę głośne. Następna próba wypadła podobnie.

W ciągu kilku dni zagniatałam, ubijałam pianę z białek oraz śmietanę kremówkę, mieszałam, szatkowałam, wyciskałam oraz blenderowałam. Wszystkie te czynności idą bardzo gładko i szybko. Z myciem zarówno dzierży jak i akcesoriów nie ma problemu. Można je umyć pod bieżącą wodą lub po prostu włożyć do zmywarki.

Największy test jaki udało mi się mu zorganizować to wczoraj opublikowany Strudel jabłkowo-marchewkowy wg Okrasy. Samo zagniatanie dość twardego i mało elastycznego początkowo ciasta to wyzwanie. Silnik 900W w tym przypadku wystarczył chociaż trochę się stresowałam czy górna część robota po prostu się nie odłamie. Nie jest ona bowiem tak jak w kiciusiu (po opuszczeniu ramienia) przymocowana na stałe. Kenwood zastosował swego rodzaju amortyzację tego ramienia i przy zagniataniu ciasta porusza się i wygląda jakby zaraz miało się odłamać. Szczerze powiem nie wygląda to zbyt estetycznie a osoby o słabych nerwach (w tym ja) przy każdym „grubszym” zagniataniu mogą dostać palpitacji serca. Liczę na to, że firma się postarała i jednak ramię, któregoś pięknego dnia nie odpadnie.

Oprócz samego ciasta do strudla trzeba było przygotować jabłka i marchewkę. Wszystko zrobiłam szatkownicą i jestem pozytywnie zaskoczona. Szybko i sprawnie. Pokrojone zostało wszystko właściwie aż do samego czubeczka i nie wiele zostało pod pokrywą. Składnie to pikuś, mycie to samo. Pan Pikuś!

Reasumując, z robota jestem zadowolona. W zupełności wystarcza mi w codziennej pracy w kuchni. Bardzo podoba mi się jego cena oraz stosunek ilości otrzymywanych akcesoriów do ceny. Za ten 1000zł zyskałam kilka urządzeń, które kupowane osobno na pewno byłyby droższe. Jakość tego robota pozostawia trochę do życzenia (szczególnie hałas i „amortyzacja” ramienia) jednak mam świadomość, że to jeden z najtańszych modeli tej firmy.

Magda

Zdjęcia pochodzą ze strony producenta bo doszłam do wniosku, że nie zrobię lepszych. Na ich stronie możecie sobie go obejrzeć dokładniej.

10 Comments

  1. sama od dawna używam Kohersen Mycook i w kuchni sprawuje się po prostu świetnie!
    Wiele funkcji, wydajny, a dodatkowo ma bardzo pojemną misę!
    Polecam serdeczenie:)

  2. ja jestem zadowolona z Kohersena. nie udało mi się trafić aż na taką promkę, ale nie żałuję wydanych pieniędzy. sprawdza się do wszystkiego i jeszcze mnie ani razu nie zawiódł. mega przepisy – wychodzą bardzo smaczne

  3. Witam,

    Wahalam sie pomiedzy prospero a chefem – wygral- ze wzgledu na cene i ten wlasnie wpis na blogu 🙂 – prospero. I nie zaluje 🙂 Moj model to 287, tez za niecaly 1000. Oprocz sokowirowki, ktora moglaby byc lepsza (choc sok z marchwi, buraka daje rade wycisnac, jablko juz gorzej) doskonale sobie radzi i pomaga swojej wlascicielce jak moze – a potrafi, jak na taki maly robocik- sporo. Tak wiec dziekuje za recenzje gdyz przewazyla szale na jego korzysc 🙂

  4. Pingback: Malakser i blender Russell Hobbs Ilumina - recenzja

  5. Pingback: Makaron penne w sosie śmietanowo-serowym z klopsikami na ostrokulinarna piniata – fotograficzny blog kulinarny, przepisy kulinarne ze zdjęciami

  6. Podoba mi się to, że ma dużo dodatków 🙂 Może kiedyś w przypływie gotówki sprawię sobie coś podobnego, bo wprawdzie ciast za dużo nie piekę, ale czasem taki robot planetarny by mi się przydał, a kiedy nie będę miksował to mogę mielić, ścierać i szatkować 🙂

    • Mi bardzo zależało na tym K-beaterze. Tego typu końcówka jest również w kiciusiach. Idealna do ciasta na gnocchi, pierogi. Hak nie do końca się sprawdza, a to drucikowane coś jest za słabe.

      Też zastanawiałam się nad tym boschem ale właśnie odpadł bo nie miał k-beatera.

Dodaj komentarz