Hummus. Pasta z ciecierzycy i sezamu.

Przy każdym wpisie staram się opowiedzieć jakąś historię związaną z danym przepisem. Na blogu zdecydowanie królują opowieści związane z moją babcią. To ona zawsze dbała o jedzenie w moim rodzinnym domu oraz o to aby dziecko wychowało się na tradycyjnych pączkach, faworkach czy roladach śląskich. Dla niej nie do pomyślenia było kupowanie jedzenia gotowego. Teraz po latach wiem, że najcenniejszą rzeczą jaka mi po niej została jest celebracja domowych, rodzinnych posiłków.

Hummus… cóż. Babcia tego nigdy nie zrobiła. Nawet nie wiem czy kiedykolwiek próbowała. Pewnie nie bo to nie jest kuchnia polska, której była zdecydowaną orędowniczką. Ja hummus uwielbiam i zastanawiam się czemu na blogu tak długo nie było na niego przepisu. Właśnie z poniższej receptury korzystam zawsze i serdecznie ją polecam.

Do hummusu nadają się idealnie krakersy, kawałki tortilla lub chlebka pita. Lubię podgryzać sobie wieczorami hummus ze świeżą bagietką lub dobrymi kajzerkami.

Składniki:

  • 5 łyżek pasty tahini (lub tyle samo ziaren sezamu lekko podprażonego na patelni i 1 łyżki oleju sezamowego)
  • 250g odsączonej ciecierzycy (można ugotować samemu, ja użyłam ciecierzycy z puszki Bonduelle)
  • 2 łyżki oliwy z oliwek doskonałej jakości
  • mały ząbek czosnku
  • sok z połówki cytryny
  • opcjonalnie można dodać 1/2 łyżeczki kuminu (kminu rzymskiego)

Wszystkie składniki przekładamy do wysokiej miski i przy użyciu blendera rozcieramy wszystko na gładką masę.

Dodaj komentarz