Dieta Agaty – Agata Jędraszczak

DSC_0377Gdy tylko dowiedziałam się, że kolejna blogerka kulinarna wydaje książkę od razu powiedziałam sobie „Muszę ją zobaczyć!”. Dieta Agaty wydana przez Publicat trafiła w moje ręce. Oto moja opinia.

Zacznę od pokazania Ci wnętrza samej książki. We wcześniejszych recenzjach pisałam, że w obecnych czasach nie ma dobrych książek kucharskich bez cudownych zdjęć. Jest to więc w mojej opinii nieodzowny element każdej tego typu publikacji. Jakie więc one są w Diecie Agaty? Zobaczcie…

DSC_0367-horz DSC_0364 DSC_0373 DSC_0385 DSC_0389 DSC_0390Cudownie wyglądają prawda? Fantastyczną sprawą jest fakt, że sama autorka wykonała je wszystkie samodzielnie. Nie jest więc tylko znakomitą kucharką ale również fantastycznym fotografem. Nie piszę tego dlatego, że Agata jest blogerką, ani dlatego, że osobiście miałam okazję ją poznać przy okazji jakiegoś eventu. Dla mnie te zdjęcia są naprawdę świetne. Oczywiście nie wszystkie zapierają mi dech w piersiach i nie wszystkie znajdują się według mnie w odpowiednim miejscu na stronie. Na pewno przy tej książce wykonano kawał doskonałej roboty.

Trochę drażnią mnie ozdobniki w postaci fikuśnej czcionki, ramek i rozpraszających czerwonych nazw potraw, kalorii i liczby porcji. Cenię minimalizm również na tej płaszczyźnie. Jednak gust to gust a o nich ponoć się nie dyskutuje.

Przepisy?! Oczywiście zdjęcia to nie wszystko. Wypróbowałam kilka przepisów na zasadzie testu książki i powiem, że pomimo tego, że nie przepadam za dietetycznym jedzeniem to propozycje Agaty są naprawdę zjadliwe. Powiem więcej, niektóre z nich były naprawdę doskonałe. Oczywiście swoją przygodę koniecznie musiałam zacząć od jabłkowej granoli.

Ci z Was, którzy nie wiedzą o co chodzi wyjaśnię, że Agata gotowała w DDTVN. Prowadząca Jola Pieńkowska, która nie kryje się z tym, że gotować nie potrafi a na kilometr widać, że nie rozróżniłby obranej gruszki od jabłka. Ta sama, która krytykowała najlepsze sery pleśniowe przedstawione jej przez Maćka Nowaka podczas jednego z felietonów. Podsuniętą jej pod nos granolę z jabłkami dosłownie pochłonęła. Kilkakrotnie również pytała się Agaty co tam właściwie jest w środku (jabłka, jogurt, miód i musli) bo to fantastyczne.

 Od tego przepisu postanowiłam więc zacząć testowanie tej książki. Naprawdę wszystkim bardzo go polecam. Szybki i smaczny domowej roboty jogurt. Cudowny na śniadanie.

DSC_0361Sama autorka o sobie pisze tak:

DSC_0360Do takiego wniosku właśnie doszłam po lekturze książki i wypróbowaniu kilku przepisów. Zarówno przepisy, jak i zdjęcia ociekają pasją, umiejętnościami oraz miłością włożoną w gotowanie.

Mam wątpliwości czy zastępowanie standardowych produktów – produktami light to już dieta jednak dla mnie nie ma to znaczenia. Nigdy nie jestem na diecie i zwykle i tak sięgam po produkty o normalnej zawartości tłuszczu (żeby nie napisać, że tłuste).

Cieszę się niezmiernie, że ta pozycja trafiła na rynek. Cieszę się, że wreszcie blogosfera zostaje doceniona. Brawa dla Agaty!

ps. Kto jeszcze nie zaglądam to zapraszam do kuchniaagaty.pl

DSC_0397

4 Comments

  1. Ja również tą książkę kupiłam. Bardzo fajna jest. W ogóle uważam, że książki kucharskie powinni wydawać blogerzy kulinarni a nie gwiazdy tv. Czekam na Twoją 😛

  2. Ostatnio w empiku chyba widziałam tę książkę ale w końcu nie kupiłam. Właśnie dlatego, że wszystkie potrawy były przygotowywane na produktach light, których nie cierpię.

Dodaj komentarz